W Imperium Człowieka prawda rzadko trafia do oficjalnych kronik. Historie o porażkach, zdradach i tych, którzy odwrócili się od światła Imperatora, częściej przetrwają w opowieściach przekazywanych szeptem — między żołnierzami na froncie, w ładowniach transportowców lub przy dogasającym ognisku gdzieś na zapomnianym świecie.
Jedną z takich historii jest legenda o człowieku, który był bohaterem Imperium, zanim stał się jego koszmarem. O dowódcy Space Marines, który miał chronić granice galaktyki, lecz zamiast tego stworzył własne królestwo w samym sercu burzy Warp. Dla jednych jest zdrajcą. Dla innych tyranem. A dla tych, którzy przeżyli spotkanie z jego flotą — ostrzeżeniem.
Tak właśnie żołnierze Gwardii Imperialnej opowiadają sobie historię o Huronie Blackhearcie i jego Red Corsairs. Nie jako zapis faktów, lecz jako legendę, która ma jedno zadanie: przypominać, że najgroźniejsze potwory Imperium to często ci, którzy kiedyś walczyli po jego stronie.