Przejdź do głównej treści
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj

Z kodem "LATO" wpisanym w koszyku otrzymasz 3% rabatu.

polski
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Krew i stal – opowieść o House Goliath

Krew i stal – opowieść o House Goliath

  • autor: humi
  • dodano: 01-08-2026
  • 0 komentarzy
  • w kategorii Necrmunda

Pierwszy w milczeniu przeleciał nad stołem i uderzył plecami o ścianę.

Drugi zdążył krzyknąć, zanim czyjaś ogromna pięść zamknęła się na jego kurtce. Został uniesiony ponad podłogę, potrząśnięty jak pusty worek i wrzucony pomiędzy beczki z paliwem.

Jedna z nich przewróciła się z metalicznym hukiem.

W tawernie zapadła cisza.

Za ladą stał Goliath większy od wszystkich ludzi, jakich młodzik widział w swoim krótkim życiu. Mięśnie napinały się pod jego pokrytą bliznami skórą jak przewody wysokiego ciśnienia. Jedno ramię osłaniała ciężka płyta z wytłoczonym symbolem House Goliath, a przez kark przebiegały grube przewody prowadzące do urządzenia umieszczonego między łopatkami.

W dłoni trzymał metalowy kufel. Jego zawartość rozlała się podczas pierwszego ciosu.

Goliath spojrzał na pusty kubek.

– Ktoś – powiedział powoli – zmarnował mój napój.

Nikt nie odpowiedział.

 

Przy drugim końcu sali młodzik chwycił Starego Gangera za rękaw.

– Powinniśmy wyjść.

– Teraz? – mruknął stary. – Wtedy pomyśli, że to my.

– Przecież widział, kto zaczął.

– Goliath nie szuka winnego. Szuka kogoś, na kim może zakończyć rozmowę.

Wyrzucony pomiędzy beczki ganger poderwał się na nogi. Zamiast uciekać, wyciągnął pistolet.

Stary westchnął.

– I właśnie znalazł.

Napastnik wystrzelił.

Pocisk odbił się od płyty na ramieniu Goliata. Olbrzym nawet nie drgnął. Powoli odstawił pusty kufel na ladę i ruszył przez tawernę.

Każdy jego krok wprawiał metalową podłogę w drżenie.

Ganger wystrzelił ponownie. Tym razem chybił. Pocisk uderzył w rurę nad głową młodzika. Ze szczeliny buchnęła para.

Stary Ganger przewrócił stół i pchnął młodzika za osłonę.

– Głowa nisko!

W tawernie rozpętała się rozróba.

Ludzie rzucili się do wyjścia. Ktoś przewrócił krzesło. Ktoś inny uznał, że zamieszanie jest dobrą okazją do wyrównania starego rachunku. Rozległy się strzały, przekleństwa i dźwięk tłuczonego szkła.

Drzwi do lokalu otworzyły się z hukiem.

Weszło przez nie pięciu kolejnych Goliatów.

Jeden niósł dwuręczny młot. Drugi miał dłonie osłonięte hydraulicznymi rękawicami. Największy z nich był Stimmerem – kable doprowadzały do jego ciała chemiczne wspomagacze, a mięśnie drgały pod skórą, jakby próbowały zerwać się z kości.

– Brać wszystkich! – ryknął ich przywódca.

Młodzik sięgnął po broń.

Stary złapał go za nadgarstek.

– Nie.

– Zaraz nas zabiją!

– Jeśli wyciągniesz pistolet, z pewnością.

Pierwszy Goliath dopadł do ich osłony i jednym kopnięciem odrzucił metalowy stół. Młodzik upadł na plecy. Nad nim wyrosła potężna postać z uniesionym młotem.

Stary Ganger nie sięgnął po broń.

Wstał.

Powoli zdjął kaptur.

Goliath znieruchomiał.

Jego oczy przesunęły się po łysej, pooranej bliznami głowie starego, po głębokim cięciu biegnącym od ucha do szyi i po niewielkim znaku wypalonym tuż pod lewym okiem.

Młot opadł, ale nie uderzył.

– Niemożliwe – powiedział Goliath.

Pozostali przestali walczyć.

Nawet Stimmer odwrócił głowę.

Goliath stojący przed starym cofnął się o pół kroku.

– Korben Veyr.

Imię przeszło przez tawernę ciszej niż szept, ale zadziałało skuteczniej niż strzał.

Jeden z Goliatów opuścił broń. Drugi wyprostował się i uderzył zaciśniętą pięścią w pierś. Stimmer przyglądał się staremu z mieszaniną nieufności i szacunku.

– Veyr z Siedmiu Łańcuchów – powiedział ich przywódca. – Mówili, że nie żyjesz.

Stary spojrzał na niego bez emocji.

– Wielu tak mówiło.

– To zaszczyt.

– Jeśli naprawdę chcesz okazać mi szacunek, każ swoim ludziom przestać demolować lokal. Jeszcze nie skończyłem pić.

Przywódca Goliatów roześmiał się.

Był to głęboki, dudniący śmiech przypominający pracę przemysłowej kruszarki.

– Słyszeliście go! – krzyknął. – Koniec zabawy! Właściciel dopisze szkody do rachunku tych szczurów.

Wskazał ludzi, którzy rozpoczęli strzelaninę.

Żaden z nich nie zaprotestował.

Człowiek o imieniu Korben Veyr

Kilka minut później tawerna ponownie się zapełniła. Przewrócone stoły ustawiono na miejsce, rannych wyniesiono, a właściciel znalazł nową beczkę alkoholu.

Goliaci zajęli największy stół w lokalu. Postawili przed Starym Gangerem świeży kufel i ani jeden nie zażądał zapłaty.

Młodzik siedział obok niego w milczeniu.

Dopiero gdy Goliaci zaczęli głośno opowiadać o walce, pochylił się w stronę starego.

– Korben Veyr?

Stary napił się i nie odpowiedział.

– Przez cały czas nie powiedziałeś mi swojego imienia.

– Nie pytałeś.

– Pytałem trzy razy.

– Najwyraźniej niezbyt przekonująco.

Młodzik spojrzał na wypalony znak pod jego okiem.

– Co oznacza Siedem Łańcuchów?

Rozmowy przy sąsiednim stole ucichły.

Stary powoli odstawił kufel.

– Oznacza, że Goliathom łatwiej przychodzi pamiętanie walk niż własnych długów.

– Walczyłeś dla nich?

– Walczyłem przeciwko nim. Potem obok nich. Kilka razy trudno było dostrzec różnicę.

– Byłeś w ich gangu?

Korben Veyr popatrzył na młodzika tak, że ten natychmiast pożałował pytania.

– Nie.

– To dlaczego okazują ci szacunek?

– Ponieważ szacunek Goliata nie zależy od tego, do którego Domu należysz. Trzeba tylko zrobić coś wystarczająco głupiego, brutalnego i trudnego do przeżycia.

– Co zrobiłeś?

– Przeżyłem.

Z sąsiedniego stołu dobiegł śmiech.

– Siedem razy! – zawołał jeden z Goliatów.

Korben spojrzał na niego.

Olbrzym natychmiast zajął się swoim kuflem.

– Innym razem – powiedział stary. – Dzisiaj powinieneś dowiedzieć się, dlaczego ludzie stojący przed tobą wyglądają tak, jakby mogli przewrócić ścianę.

Młodzik zerknął na Goliata, który właśnie zgniatał pusty metalowy kubek jedną dłonią.

– Bo prawdopodobnie mogą?

– Szybko się uczysz.

Dom Łańcuchów

House Goliath nazywany jest Domem Łańcuchów. Jego terytoria wypełniają kuźnie, odlewnie, huty i fabryki pracujące bez przerwy w toksycznym wnętrzu miasta-roju.

Goliaci dostarczają Necromundzie wysokiej jakości stopy metali, przemysłowe elementy i ciężkie konstrukcje. Surowce przywożone z kopalni House Orlock trafiają do ich pieców, gdzie zamieniają się w materiały wykorzystywane później przez gildie, szlachtę i pozostałe klany.

Ich największą enklawą w Hive Primus jest Fist – toksyczny przemysłowy region położony w miejscu tak niebezpiecznym, że zwykły człowiek bez ochrony może umrzeć po kilku oddechach.

Dla Goliata to po prostu powietrze.

– Jak mogą tam żyć? – zapytał młodzik.

– Ponieważ nie zostali stworzeni do życia – odpowiedział Korben. – Zostali stworzeni do pracy.

Ludzie z kadzi

Większość Goliatów nie rodzi się tak jak zwykli mieszkańcy Necromundy. Są hodowani w kadziach przez genetyków Domu.

Ich ciała projektuje się z myślą o pracy w skrajnych warunkach. Mają ogromną siłę, gęste mięśnie, mocne kości i niezwykłą odporność na toksyny, wysoką temperaturę oraz zanieczyszczenia.

Tam, gdzie zwykły robotnik potrzebowałby kombinezonu ochronnego i aparatu oddechowego, Goliath może pracować przy piecu niemal bez zabezpieczeń. Może przenosić ciężkie elementy, obsługiwać przemysłowe narzędzia i przetrwać wypadek, który rozerwałby przeciętnego człowieka.

– Czyli wszyscy są sztucznie stworzeni?

– Nie wszyscy. I nie radzę ci mylić jednych z drugimi.

Społeczeństwo House Goliath dzieli swoich członków według pochodzenia.

Vatborn są hodowani w kadziach. Stanowią większość Domu i są tworzeni do konkretnych zadań. Jedni mają pracować w kuźniach, inni walczyć, a jeszcze inni nadzorować niewolników.

Natborn przychodzą na świat w naturalny sposób. Są rzadsi, zazwyczaj żyją dłużej i często wykazują większą inteligencję. Wielu przywódców oraz najbardziej wpływowych członków Domu pochodzi właśnie spośród nich.

Unborn byli kiedyś zwykłymi ludźmi, lecz zostali przekształceni za pomocą terapii genetycznych, chemicznych wspomagaczy i chirurgii. Nie wszyscy Goliaci uznają ich za równych sobie, dlatego często muszą nieustannie udowadniać swoją wartość.

Młodzik spojrzał na przywódcę siedzącego przy sąsiednim stole.

– A oni kim są?

– Możesz zapytać.

– Nie chcę aż tak bardzo wiedzieć.

Genetycy i doskonałe potwory

Za tworzenie kolejnych pokoleń Goliatów odpowiadają gene-smiths – genetycy pracujący w laboratoriach Domu. Potrafią modyfikować ciała wojowników, wzmacniać wybrane cechy i korygować wady powstałe podczas hodowli.

Niektóre zmiany zwiększają siłę. Inne poprawiają odporność, refleks albo zdolność znoszenia bólu. Są również modyfikacje, które pozwalają wojownikowi przeżyć z obrażeniami śmiertelnymi dla zwykłego człowieka.

Każde ulepszenie może mieć jednak swoją cenę.

Nadmiernie rozwinięte mięśnie obciążają serce. Chemicznie zwiększona agresja utrudnia odróżnienie wroga od sprzymierzeńca. Przyspieszony metabolizm może wyniszczyć organizm w ciągu kilku lat.

– Czyli są podobni do Van Saar – zauważył młodzik. – Potęga kosztem życia.

– Na Necromundzie wszystko kosztuje życie. Różnica polega na tym, jak szybko przychodzi rachunek.

Goliaci często żyją krócej niż zwykli ludzie. Ich ciała są potężne, ale nie zawsze stabilne. Wielu umiera w walkach, wypadkach przemysłowych albo wskutek stopniowego przeciążenia organizmu.

Nie obawiają się krótkiego życia.

Boją się życia, o którym nikt nie będzie pamiętał.

Prawo siły

W House Goliath władza należy do tych, którzy potrafią ją utrzymać.

Na szczycie Domu stoi Over-tyrant. Pod nim znajdują się Alphas kontrolujący wielkie enklawy, fabryki i armie pracowników. Niższe szczeble zajmują przywódcy gangów, czempioni, gangerzy oraz młodzi Forge-born.

Pozycję można zdobyć dzięki sile, odwadze i zwycięstwom. Można ją również stracić w jednym pojedynku.

– To znaczy, że każdy może rzucić wyzwanie przywódcy? – zapytał młodzik.

– Każdy może. Nie każdy przeżyje czas potrzebny na wypowiedzenie całego wyzwania.

Goliaci szanują siłę, ale nie tylko tę mierzoną wielkością mięśni. Cenią również wytrzymałość, lojalność i gotowość do stawienia czoła silniejszemu przeciwnikowi.

Oszustwo nie zawsze jest dla nich hańbą. Musi być jednak odważne. Goliath może docenić przeciwnika, który podłożył ładunek wybuchowy pod jego tron, o ile miał odwagę pozostać w pobliżu, by zobaczyć eksplozję.

Najgorszą możliwą wadą jest tchórzostwo.

Drugą najgorszą jest brak poczucia humoru podczas bójki.

Forge-born

Najmłodsi wojownicy gangu nazywani są Forge-born. Muszą dopiero udowodnić, że zasługują na miejsce wśród pełnoprawnych członków House Goliath.

Są szybsi i mniej masywni od starszych wojowników. Często otrzymują niebezpieczne zadania: zajmują cele, atakują z flanki i jako pierwsi wchodzą do miejsc, które mogą być zaminowane.

– Czyli są mięsem armatnim? – zapytał młodzik.

Siedzący obok Goliath odwrócił głowę.

– Są przyszłością Domu – powiedział.

– Właśnie to miałem na myśli – odpowiedział szybko młodzik.

Olbrzym przyglądał mu się przez chwilę, a następnie wybuchnął śmiechem.

Korben pokiwał głową z uznaniem.

– Może jednak pożyjesz trochę dłużej.

Forge-born próbują zdobywać sławę poprzez ryzykowne czyny. Im groźniejszy przeciwnik i bardziej niebezpieczna misja, tym większa szansa, że młody wojownik przyciągnie uwagę przywódcy.

Oczywiście również tym większa szansa, że zostanie z niego mokra plama na ścianie.

Stimmerzy

Stimmer siedzący przy sąsiednim stole nagle zacisnął pięść. Przewody na jego karku zadrżały, a urządzenie pomiędzy łopatkami podało do krwiobiegu kolejną dawkę chemicznych wspomagaczy.

Metalowy kubek w jego ręce pękł.

– Czuje się dobrze? – szepnął młodzik.

– Nie – odparł Korben. – Czuje się potężnie. To nie zawsze to samo.

Stimmerzy są elitarnymi wojownikami House Goliath, których ciała poddano intensywnym modyfikacjom i działaniu silnych substancji chemicznych. Są więksi, silniejsi i bardziej agresywni od zwykłych gangerów.

W walce potrafią rozrywać przeciwników ciężką bronią, miażdżyć pancerze i przedzierać się przez ostrzał, który zatrzymałby innych ludzi. Ich organizmy funkcjonują jednak na granicy wytrzymałości.

Zbyt duża ilość stymulantów może doprowadzić do zatrzymania serca, niewydolności narządów albo szału, podczas którego Stimmer przestaje rozpoznawać własnych ludzi.

– Jak go zatrzymać, jeśli straci kontrolę?

Korben wskazał masywną rurę biegnącą nad stołem.

– Odciąć dopływ chemikaliów.

– A później?

– Modlić się, żeby nie zauważył.

Kuźnie i niewolnicy

House Goliath kontroluje olbrzymie kompleksy przemysłowe. Piece pracują bez przerwy, a ich blask rozświetla toksyczny mrok Hive Primus.

Nie całą pracę wykonują jednak sami Goliaci.

Dom Łańcuchów posiada ogromną liczbę niewolników. Zwykli ludzie nie są w stanie oddychać powietrzem wielu faktorii, dlatego pozostają przykuci do stanowisk i połączeni z systemami dostarczającymi powietrze.

Goliath może ukarać opornego pracownika, ograniczając jego rację tlenu.

– Dlatego nazywają ich Domem Łańcuchów? – zapytał młodzik.

– To jeden z powodów.

Władza House Goliath opiera się na pracy, metalu i przemocy. Ich produkty są zbyt ważne, aby Lord Helmawr pozwolił zniszczyć Dom, ale równocześnie pilnuje, żeby Goliaci nie stali się zbyt potężni.

Gdyby wszystkie kuźnie, gangi i armie niewolników zostały podporządkowane jednemu naprawdę zdolnemu przywódcy, House Goliath mógłby zagrozić równowadze całego miasta-roju.

House of Pain

– Powiedz mu o arenie – odezwał się przywódca Goliatów.

Korben zmrużył oczy.

– Sam możesz mu powiedzieć.

– Ty tam byłeś.

W tawernie ponownie zrobiło się ciszej.

House of Pain jest jedną z największych aren w Hive Primus. Każdego dnia odbywają się tam walki gangerów, niewolników, mutantów, bestii i mechanicznych potworów.

Dla Goliata udział w walce jest zaszczytem. Zwycięstwo może zapewnić sławę, awans i miejsce w historii Domu. Porażka zwykle zapewnia jedynie krótki pogrzeb, o ile pozostanie wystarczająco dużo ciała.

– Walczyłeś tam siedem razy? – zapytał młodzik.

Korben napił się, nie odrywając wzroku od przywódcy Goliatów.

– Siedem walk – powiedział tamten. – Jedna po drugiej. Bez odpoczynku.

– Przeciw komu?

– Pierwszy był człowiekiem. Drugi też, przynajmniej na początku. Trzeci był Stimmerem. Czwarty…

– Wystarczy – przerwał Korben.

– Co było w siódmej walce?

Przywódca Goliatów uśmiechnął się.

– Ja.

Młodzik spojrzał na niego, a potem na starego.

– Kto wygrał?

Obaj odpowiedzieli jednocześnie:

– Ja.

Przez chwilę mierzyli się wzrokiem.

Następnie wybuchnęli śmiechem.

Młodzik nie był pewien, czy właśnie usłyszał żart, czy początek kolejnej bójki.

Siła zapamiętuje siłę

Kiedy opuszczali tawernę, Goliaci uderzali pięściami w piersi na pożegnanie.

Korben ponownie założył kaptur.

– Dlaczego już nie używasz swojego imienia? – zapytał młodzik.

– Używam. Po prostu rzadko pozwalam, żeby poznawali je inni.

– Ci ludzie naprawdę cię szanują.

– Goliaci pamiętają każdego, kto potrafił ich uderzyć i pozostać na nogach.

– Ty pozostałeś?

– Przez większość czasu.

– A Siedem Łańcuchów?

Korben zatrzymał się przy wejściu do ciemnego tunelu.

– Każdy przeciwnik na arenie nosił jeden. Kiedy pokonałeś człowieka, zabierałeś jego łańcuch. Jeśli zebrałeś siedem, mogłeś odejść wolny.

– Zebrałeś wszystkie?

Stary podniósł rękaw.

Wokół jego nadgarstka znajdowało się siedem niewielkich blizn. Wyglądały jak ślady pozostawione przez rozgrzane do czerwoności ogniwa.

– Powiedzmy, że właściciele areny nie zamierzali dotrzymać umowy.

– Co zrobiłeś?

Korben ruszył w głąb tunelu.

– Innym razem.

Młodzik dogonił go po kilku krokach.

– Czego powinienem się nauczyć o Goliatach?

Stary przez chwilę zastanawiał się nad odpowiedzią.

– Nie oceniaj ich wyłącznie po mięśniach. Owszem, są silni. Zostali do tego stworzeni. Ale House Goliath przetrwał nie dlatego, że jego ludzie potrafią łamać kości.

– To dlaczego?

– Bo wierzą, że każdą słabość można wypalić w piecu, wyciąć nożem albo zatłuc młotem. Swoją, cudzą, całego świata. Jeśli coś ich nie zabije, uznają, że uczyniło ich silniejszymi.

– A jeśli ich zabije?

Korben Veyr obejrzał się w stronę tawerny. Z jej wnętrza dobiegł huk przewracanego stołu, a chwilę później radosny ryk kilkunastu gardeł.

– Wtedy pozostali będą mieli powód do kolejnej rozróby.

House Goliath – styl gry i najważniejsze cechy

Goliath nie potrzebują subtelnych planów ani technologicznych sztuczek. Kiedy wojownicy Domu Łańcuchów ruszają do walki, ich strategia jest widoczna od razu: skrócić dystans, przetrwać ostrzał i zmiażdżyć przeciwnika siłą, której nie powstrzyma zwyczajny człowiek. Gang House Goliath najlepiej czuje się w bezpośrednim starciu. Jego wojownicy są silniejsi i bardziej wytrzymali od większości mieszkańców Necromundy. Potrafią przetrwać rany, które zatrzymałyby gangerów innych Domów, a w walce wręcz zamieniają ciężkie przemysłowe narzędzia w niezwykle skuteczną broń. Ich przewaga nie jest dziełem przypadku. Wielu Goliathów powstaje w kadziach, w których rozwijane są ciała przystosowane do pracy w ekstremalnych warunkach przemysłowych. Przyspieszony wzrost, chemiczne stymulanty i manipulacje genetyczne tworzą ludzi o ogromnej masie mięśniowej, ale często również o skróconej długości życia. Dla Domu nie jest to wada. Liczy się siła, jaką wojownik może wykorzystać dzisiaj, a nie liczba lat, których prawdopodobnie nie dożyje. W kulturze Goliathów pozycja nie wynika wyłącznie z urodzenia. Trzeba ją zdobyć siłą, odwagą i gotowością do rzucenia wyzwania każdemu, kto próbuje stanąć wyżej. Przywódca, który okazuje słabość, szybko odkrywa, że za jego plecami czeka już ktoś młodszy, silniejszy i bardziej głodny władzy. Na polu bitwy Goliathowie dążą do ograniczenia dystansu. Korzystają z osłon, przejść i wąskich korytarzy, aby zbliżyć się do przeciwnika, a następnie uderzyć z pełną mocą. Dobrze poprowadzony gang wywiera coraz większą presję, zmuszając wroga do cofania się i oddawania kolejnych fragmentów terenu. Broń Goliathów odzwierciedla ich przemysłowe pochodzenie. Ciężkie młoty, tasaki, topory, rozpruwacze oraz narzędzia przeznaczone pierwotnie do pracy w fabrykach pozwalają im zadawać ogromne obrażenia na krótkim dystansie. Nie oznacza to jednak, że gang jest całkowicie pozbawiony możliwości strzeleckich. Strzelby bojowe, granatniki, działa odłamkowe i inne potężne konstrukcje pomagają osłabić przeciwnika przed decydującą szarżą. Goliathowie najlepiej działają wtedy, gdy ich wyposażenie ma jasno określoną rolę. Część wojowników może nacierać i przyjmować ogień przeciwnika, inni zabezpieczają przejścia, a najbardziej niebezpieczni specjaliści przygotowują się do uderzenia w kluczowy punkt. Nie jest to gang pozbawiony taktyki – jego taktyka opiera się po prostu na sile, odporności i nieustannej presji. Rozbudowane możliwości modyfikowania pochodzenia i cech wojowników pozwalają stworzyć bardzo zróżnicowaną drużynę. Goliath może być urodzonym naturalnie członkiem Domu, wojownikiem wyhodowanym w kadzi albo kimś, kto dołączył z zewnątrz i dopiero próbuje zasłużyć na swoje miejsce. Odpowiednio dobrane ulepszenia genetyczne umożliwiają dalsze wzmacnianie konkretnych cech oraz budowanie wyspecjalizowanych gangerów. Ta potęga ma jednak swoją cenę. Goliathowie bywają mniej liczni, a ich ciężkie wyposażenie ogranicza elastyczność. Przeciwnik, który potrafi utrzymywać dystans, blokować przejścia lub zmuszać gang do rozdzielenia sił, może pozbawić ich największej przewagi. Nawet najsilniejszy wojownik nie wygra starcia, jeżeli nie zdoła dosięgnąć swojego celu. Najważniejsze cechy House Goliath to:

  • bardzo wysoka siła i wytrzymałość wojowników,
  • ogromna skuteczność w walce wręcz i na krótkim dystansie,
  • możliwość przyjmowania obrażeń, które zatrzymałyby słabsze gangi,
  • dostęp do ciężkiej broni przemysłowej i brutalnego wyposażenia,
  • rozbudowane możliwości modyfikowania wojowników,
  • wywieranie presji i stopniowe wypieranie przeciwnika z zajmowanych pozycji,
  • mniejsza mobilność i ograniczona skuteczność na dużych dystansach,
  • ryzyko utraty kontroli nad starciem przeciwko szybszemu i bardziej elastycznemu gangowi.

Goliathowie mogą wyglądać jak prosta do prowadzenia siła, lecz skuteczna szarża wymaga przygotowania. Dobry dowódca Domu Łańcuchów wie, kiedy ruszyć naprzód, którego wojownika wystawić na ogień oraz gdzie przeciwnik nie będzie miał już miejsca na odwrót.

Dla jakiego gracza przeznaczony jest House Goliath?

House Goliath będzie doskonałym wyborem dla gracza, który lubi bezpośrednie starcia, potężnych wojowników i wyraźnie odczuwalną przewagę fizyczną. To gang dla osób, które chcą przejmować inicjatywę, nacierać i zmuszać przeciwnika do reagowania. Goliathowie mogą szczególnie spodobać się graczom, którzy:

  • preferują walkę wręcz i krótkie dystanse,
  • lubią silne oraz wytrzymałe modele,
  • chcą korzystać z ciężkiej, brutalnie wyglądającej broni,
  • wolą wywierać presję niż prowadzić ostrożną wojnę pozycyjną,
  • interesują się rozwijaniem i modyfikowaniem pojedynczych wojowników,
  • szukają gangu o wyrazistym, industrialnym charakterze,
  • chcą stworzyć drużynę przypominającą załogę fabrycznych gladiatorów.

House Goliath może być dobrym wyborem dla początkującego gracza, ponieważ jego podstawowe założenie jest łatwe do zrozumienia: zbliżyć się, przetrwać i uderzyć. Wytrzymałość wojowników pozwala przeżyć część błędów, które dla mniej odpornych gangów mogłyby zakończyć się natychmiastową porażką. Nie oznacza to jednak, że Goliathowie wygrywają samą siłą. Niewłaściwa droga natarcia może wystawić gang na długotrwały ostrzał, a zbyt szybkie rozdzielenie wojowników ułatwi przeciwnikowi eliminowanie ich pojedynczo. Największą satysfakcję z gry Domem Łańcuchów daje moment, w którym wszystkie elementy natarcia łączą się w jedną, niszczycielską szarżę. Goliathowie są również wdzięcznym tematem dla modelarzy. Duże powierzchnie skóry pozwalają ćwiczyć malowanie mięśni, blizn, tatuaży i chemicznych przebarwień. Ciężkie pancerze, metalowe łańcuchy oraz przemysłowe narzędzia dobrze współgrają z efektami rdzy, oleju, zabrudzeń i zużytej farby. Każdy model może opowiadać własną historię. Blizny mogą świadczyć o starych pojedynkach, kolorowe przewody o eksperymentalnych stymulantach, a oznaczenia na pancerzu – o przynależności do konkretnej kuźni, fabryki lub załogi. Gang House Goliath może wyglądać jak grupa wojowników, którzy zeszli z linii produkcyjnej tylko po to, aby rozpocząć kolejną zmianę – tym razem na polu bitwy.

Powiązane zestawy House Goliath dostępne w Osnowie

Jeżeli chcesz rozpocząć własny gang House Goliath albo rozbudować istniejącą drużynę o nowych specjalistów, zwróć uwagę na poniższe zestawy:

Necromunda: Goliath Gang

Podstawowy zestaw pozwalający zbudować trzon gangu House Goliath. Znajdziesz w nim potężnych wojowników uzbrojonych w charakterystyczną broń do walki na krótkim dystansie. To najlepszy punkt wyjścia do rozpoczęcia kampanii Domu Łańcuchów.

Zobacz Necromunda: Goliath Gang w sklepie Osnowa

Necromunda: Goliath Weapons & Upgrades

Zestaw dodatkowego uzbrojenia i elementów pozwalający lepiej dopasować wojowników do określonych zadań. Ułatwia rozbudowę gangu, tworzenie specjalistów oraz nadawanie modelom indywidualnego wyglądu.

Zobacz Goliath Weapons & Upgrades w sklepie Osnowa

Necromunda: Goliath Stimmers & Forge-born

Zestaw wprowadzający do gangu dwóch bardzo różnych specjalistów. Stimmerzy są ogromnymi wojownikami wzmacnianymi chemicznie i przygotowanymi do przełamywania najtwardszego oporu. Forge-born reprezentują młodszych członków Domu, którzy muszą dopiero zdobyć swoją pozycję poprzez odwagę, szybkość i gotowość do podejmowania największego ryzyka.

Zobacz Goliath Stimmers & Forge-born w sklepie Osnowa

Necromunda: Goliath Maulers

Maulery zapewniają House Goliath mobilność, której często brakuje jego ciężko uzbrojonym wojownikom. Te brutalne maszyny pozwalają szybko skrócić dystans, przebić się przez linię przeciwnika i przenieść siłę Domu Łańcuchów na otwarte tereny poza murami kopca.

Zobacz Goliath Maulers w sklepie Osnowa

Inne zestawy i akcesoria do gry Necromunda

Tereny, znaczniki, kości i dodatkowe akcesoria pozwalają rozbudować kampanię oraz stworzyć przemysłowe pole bitwy godne wojowników House Goliath.

Zobacz produkty do Necromundy w sklepie Osnowa

Poznaj pozostałe Wielkie Domy Necromundy

Siła Goliathów wzbudza respekt, ale każdy Wielki Dom ma własny sposób prowadzenia wojny. Jedni polegają na technologii, inni na truciznach, wierze, lojalności albo informacjach zdobytych w cieniu.

W kuźniach House Goliath nie prowadzi się długich rozmów o przyszłości. Przyszłość należy do tego, kto ma dość siły, aby wyrwać ją z rąk poprzednika. Imiona słabych znikają szybko. Imiona silnych wykuwa się w metalu, wypala na skórze i powtarza przed każdą walką. Niektóre z nich pamięta się przez całe pokolenia – zwłaszcza gdy po latach ich właściciel ponownie staje w drzwiach i przypomina wszystkim, dlaczego kiedyś bali się wypowiadać je zbyt głośno.

Komentarze do wpisu (0)

Napisz komentarz