Przejdź do głównej treści
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj

Z kodem "LATO" wpisanym w koszyku otrzymasz 3% rabatu.

polski
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły
Twój koszyk jest pusty
Od deski kreślarskiej do pola bitwy: Valentine Mk.II/IV – cichy bohater brytyjskich wojsk pancernych

Od deski kreślarskiej do pola bitwy: Valentine Mk.II/IV – cichy bohater brytyjskich wojsk pancernych

Valentine Mk.II/IV – cichy bohater brytyjskich wojsk pancernych

Nie miał potężnego działa, wysokiej prędkości ani sylwetki, która budziłaby takie emocje jak Tiger, Sherman czy T-34. Valentine był niewielki, powolny i wyraźnie podporządkowany brytyjskiej koncepcji czołgu piechoty. Mimo to okazał się jedną z najważniejszych brytyjskich konstrukcji pancernych II wojny światowej.

O jego sukcesie nie zadecydowała pojedyncza wyjątkowa cecha. Valentine zdobył uznanie dzięki połączeniu niezawodności, niskiej sylwetki, solidnego opancerzenia i stosunkowo prostej produkcji. Powstało ponad 8 tysięcy pojazdów tej rodziny, co uczyniło go najliczniej produkowanym brytyjskim czołgiem wojny.

Wśród najważniejszych wczesnych odmian znalazły się Valentine Mk.II oraz Mk.IV. Zewnętrznie niemal identyczne, różniły się przede wszystkim zastosowanym silnikiem. Obie wersje walczyły w Afryce Północnej, a tysiące Valentine’ów trafiły również do Związku Radzieckiego.

Dwa rodzaje czołgów dla dwóch różnych zadań

W drugiej połowie lat trzydziestych brytyjska doktryna pancerna rozdzielała zadania pomiędzy dwa zasadnicze rodzaje pojazdów. Czołgi szybkie, określane jako cruiser tanks, miały wykorzystywać przełamanie frontu, prowadzić rozpoznanie i wykonywać działania manewrowe. Czołgi piechoty miały natomiast poruszać się razem z nacierającymi żołnierzami, niszczyć punkty oporu i przyjmować na siebie ogień broni przeciwpancernej.

Czołg piechoty nie musiał być szczególnie szybki. Znacznie ważniejsze były odporność, zdolność pokonywania trudnego terenu oraz niezawodność podczas długotrwałego wspierania oddziałów pieszych.

W 1936 roku brytyjski Directorate of Mechanization rozpoczął prace nad następcą niewielkiego Infantry Tank Mk.I Matilda I. Dwa lata później War Office zaprosiło firmę Vickers-Armstrongs do opracowania pojazdu wykorzystującego rozwiązania z większej Matildy II albo czołgu szybkiego A10.

Vickers wybrał A10, do którego projektu posiadał prawa i który stanowił dobrze poznaną bazę konstrukcyjną. Nowy czołg otrzymał jednak znacznie grubszy pancerz, bardziej zwartą sylwetkę oraz niewielką wieżę mieszczącą dwóch członków załogi. Konstrukcja została oficjalnie przyjęta jako Tank, Infantry, Mk.III – Valentine.

By Alan Wilson from Stilton, Peterborough, Cambs, UK - Valentine II ‘5/40’ - Patriot Museum, Kubinka, CC BY-SA 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=64118299

Skąd wzięła się nazwa Valentine?

Pochodzenie nazwy nie zostało jednoznacznie wyjaśnione. Najpopularniejsza opowieść mówi, że projekt przedstawiono War Office w dzień świętego Walentego. W różnych opracowaniach pojawiają się jednak odmienne daty, dlatego tej wersji nie należy traktować jako pewnika.

Według innych wyjaśnień nazwa mogła być związana z drugim imieniem konstruktora sir Johna Cardena albo stanowić rozwinięcie nazwy zakładów Vickers-Armstrongs w Elswick. Możliwe również, że Valentine był po prostu wewnętrznym kryptonimem firmy, któremu dopiero później przypisano bardziej romantyczną historię.

Konstrukcja podporządkowana ochronie i prostocie

Valentine był pojazdem kompaktowym. Niski kadłub, niewielka wieża i ciasno rozmieszczone podzespoły pozwoliły ograniczyć jego masę, zachowując przy tym pancerz dochodzący w najważniejszych miejscach do około 60–65 mm. W początkowym okresie wojny była to ochrona zapewniająca stosunkowo dużą odporność na ogień lekkiej broni przeciwpancernej.

Kadłub wczesnych odmian wykonywano z płyt łączonych za pomocą nitów. Zawieszenie było rozwinięciem rozwiązania stosowanego wcześniej w czołgach Vickersa. Po każdej stronie znajdowały się dwa charakterystyczne zespoły wózków, z których każdy składał się z jednego większego i dwóch mniejszych kół jezdnych.

Układ ten może wyglądać nietypowo, ale zapewniał przyzwoite właściwości terenowe, był trwały i stosunkowo łatwy w obsłudze. Valentine nie był pojazdem szybkim – na drodze osiągał około 24 km/h – jednak w roli czołgu piechoty nie stanowiło to początkowo poważnej wady.

Trzech ludzi i zdecydowanie za mało miejsca

Załogę Valentine’a Mk.II i Mk.IV tworzyło trzech żołnierzy. Kierowca zajmował miejsce w przedniej części kadłuba, natomiast dowódca i działonowy pracowali w niewielkiej wieży.

Dwuosobowa wieża stanowiła jedną z największych słabości konstrukcji. Dowódca musiał obserwować pole walki, kierować pojazdem, utrzymywać łączność z pozostałymi czołgami, wybierać cele, a jednocześnie pomagać przy obsłudze uzbrojenia. W intensywnej walce oznaczało to ogromne obciążenie i ograniczało świadomość sytuacyjną załogi.

Późniejsze wersje Mk.III i Mk.V otrzymały zmodyfikowaną wieżę mieszczącą dodatkowego ładowniczego. Poprawiło to podział obowiązków, ale wymagało zmniejszenia grubości części pancerza bocznego wieży oraz dalszego zagospodarowania i tak bardzo ograniczonej przestrzeni.

By McLaren, Alexander, No. 2 Army Film and Photo Section, Army Film and Photographic Unit (assumed) - IWM, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=440356

Armata dwufuntowa – dobra przeciw czołgom, słabsza przeciw umocnieniom

Podstawowe uzbrojenie Valentine’a Mk.II i Mk.IV stanowiła armata Ordnance QF 2-pounder kalibru 40 mm oraz sprzężony z nią karabin maszynowy BESA kalibru 7,92 mm.

Na początku wojny dwufuntówka była skuteczną bronią przeciwpancerną. Mogła zwalczać większość używanych wówczas niemieckich i włoskich czołgów, szczególnie na niewielkich i średnich dystansach. Jej znaczenie stopniowo malało jednak wraz ze wzrostem grubości pancerza pojazdów przeciwnika.

Dodatkowym problemem była niewielka dostępność odpowiedniej amunicji odłamkowo-burzącej w brytyjskich jednostkach. Ograniczało to skuteczność Valentine’a przeciw działom przeciwpancernym, okopom, budynkom i innym celom, które czołg piechoty powinien zwalczać podczas wspierania natarcia.

By No 1 Army Film & Photographic Unit, Vanderson (Lieut) - http://media.iwm.org.uk/iwm/mediaLib//46/media-46686/large.jpgThis photograph E 9766 comes from the collections of the Imperial War Museums., Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=30842912

Valentine Mk.II i Mk.IV – czym się różniły?

Najważniejsza różnica pomiędzy Valentine’em Mk.II i Mk.IV znajdowała się wewnątrz przedziału silnikowego. Zastosowanie dwóch jednostek napędowych wynikało między innymi z potrzeby zwiększenia produkcji i wykorzystania silników pochodzących od różnych dostawców.

Cecha Valentine Mk.II Valentine Mk.IV
Silnik AEC A190 GMC 6004
Rodzaj silnika Wysokoprężny Wysokoprężny, dwusuwowy
Moc Około 131 KM Około 138 KM
Uzbrojenie główne Armata 2-pounder kal. 40 mm Armata 2-pounder kal. 40 mm
Załoga 3 żołnierzy 3 żołnierzy
Wieża Dwuosobowa Dwuosobowa
Najważniejsza różnica Brytyjski silnik AEC Amerykański silnik GMC

Zewnętrzne różnice pomiędzy tymi odmianami są znacznie mniej oczywiste niż w przypadku późniejszych Valentine’ów uzbrojonych w armatę sześciofuntową. Przy budowie modelu konkretnego egzemplarza szczególne znaczenie mają układ osłon przedziału silnikowego, elementy instalacji wydechowej, wyposażenie zewnętrzne oraz właściwe oznaczenia jednostki.

Produkcja potrzebna natychmiast

Jedną z największych zalet Valentine’a była możliwość szybkiego uruchomienia produkcji. Konstrukcja opierała się na znanych rozwiązaniach i nie wymagała tak dużych mocy produkcyjnych jak cięższa Matilda II.

Pierwsze zamówienia złożono jeszcze przed wybuchem wojny. Produkcja ruszyła w 1940 roku w zakładach Vickers-Armstrongs, Metropolitan-Cammell oraz Birmingham Railway Carriage and Wagon Company. Kolejne pojazdy budowano także w Kanadzie.

Utrata znacznej części wyposażenia Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego podczas ewakuacji z Dunkierki uczyniła zwiększenie produkcji czołgów jednym z najpilniejszych zadań brytyjskiego przemysłu. Valentine dobrze odpowiadał tej potrzebie. Nie był konstrukcją idealną, ale można go było produkować w dużych liczbach, a jednostki otrzymywały pojazd solidny i stosunkowo niezawodny.

Debiut na pustyni

Valentine wszedł do walki w Afryce Północnej pod koniec 1941 roku. Jednym z pierwszych dużych działań z jego udziałem była operacja Crusader, której celem było odblokowanie oblężonego Tobruku i wyparcie wojsk Osi z Cyrenajki.

Pustynia była wymagającym poligonem dla każdego pojazdu. Piasek przedostawał się do mechanizmów, wysokie temperatury obciążały układy chłodzenia, a ogromne odległości szybko ujawniały wszelkie problemy techniczne. Na tym tle Valentine wyróżniał się korzystnie. Jego załogi ceniły go za niezawodność oraz pancerz, który zapewniał lepszą ochronę niż w wielu ówczesnych czołgach szybkich.

Niska sylwetka ułatwiała wykorzystanie osłon terenowych. Valentine stanowił również stosunkowo niewielki cel dla niemieckich i włoskich dział przeciwpancernych. Jednocześnie mała prędkość, ciasna wieża i ograniczenia armaty dwufuntowej stawały się coraz wyraźniejsze w starciach z nowszymi pojazdami przeciwnika.

Valentine w Armii Czerwonej

Duża część wyprodukowanych Valentine’ów została wysłana do Związku Radzieckiego w ramach programu Lend-Lease. Pojazdy płynęły między innymi niebezpieczną trasą arktyczną prowadzącą do Murmańska i Archangielska, ale również przez Iran.

W radzieckiej służbie Valentine był klasyfikowany jako czołg lekki. Ceniono go za niezawodny silnik wysokoprężny, niski profil, dobrej jakości wykonanie i skuteczny jak na swoją masę pancerz. Wykorzystywano go do rozpoznania, wsparcia piechoty oraz działań manewrowych.

Armata dwufuntowa szybko okazała się niewystarczająca przeciw najnowszym niemieckim czołgom, lecz Valentine nadal pozostawał użyteczny w zadaniach, w których ważniejsze były mobilność terenowa, niewielka sylwetka i niezawodność. Późniejsze odmiany uzbrojone w armatę sześciofuntową były przez radzieckich żołnierzy oceniane jeszcze wyżej.

źródło nieznane

Jedenaście wersji i podwozie do zadań specjalnych

Valentine był produkowany w jedenastu podstawowych odmianach. Zmieniały się silniki, konstrukcja wieży, technologia wykonania kadłuba oraz uzbrojenie. W późniejszych wersjach armata dwufuntowa ustąpiła miejsca armacie 6-pounder kalibru 57 mm, a następnie działu kalibru 75 mm.

Solidne i niezawodne podwozie stało się także podstawą wielu pojazdów specjalistycznych:

  • Valentine Bridgelayer – czołg mostowy umożliwiający pokonywanie przeszkód terenowych,
  • Bishop – działo samobieżne uzbrojone w haubicę 25-funtową,
  • Archer – niszczyciel czołgów z potężną armatą 17-pounder,
  • Valentine DD – eksperymentalny czołg pływający wykorzystywany do szkolenia załóg przed operacjami desantowymi,
  • wozy dowodzenia, pojazdy inżynieryjne oraz platformy doświadczalne.

Wiele rozwiązań przetestowanych na pływających Valentine’ach wykorzystano później podczas przygotowywania czołgów Sherman DD do lądowania w Normandii.

Dlaczego Valentine odniósł sukces?

Valentine nie był najlepszy w żadnej pojedynczej kategorii. Nie był najszybszy, najmocniej uzbrojony ani najgrubiej opancerzony. Jego prawdziwą zaletą była równowaga pomiędzy kosztami produkcji, niezawodnością, ochroną i możliwościami dostępnego przemysłu.

W przeciwieństwie do wielu brytyjskich czołgów szybkich nie zasłynął z chronicznych awarii. Mógł wykonywać długie marsze, był stosunkowo łatwy do ukrycia i zapewniał załodze przyzwoitą ochronę. Jego największe słabości – ciasna wieża i niewielka średnica pierścienia oporowego – wynikały bezpośrednio z kompaktowych rozmiarów konstrukcji i ograniczały możliwości dalszego wzmacniania uzbrojenia.

Był więc czołgiem bardzo dobrym na potrzeby lat 1940–1942, lecz posiadającym niewielki zapas modernizacyjny. Gdy wojna pancerna przyspieszyła, Valentine stopniowo ustępował miejsca pojazdom uzbrojonym w silniejsze działa i dysponującym przestronniejszymi wieżami.

Valentine Mk.II/IV w skali 1/35

Charakterystyczna sylwetka, odkryte elementy zawieszenia oraz bogata historia bojowa sprawiają, że Valentine jest wyjątkowo wdzięcznym tematem modelarskim. Zestaw Tamiya 35352 Valentine Mk.II/IV w skali 1/35 pozwala wykonać jedną z dwóch wczesnych odmian pojazdu.

Model ma około 157 mm długości. Tamiya odtworzyła zwartą, nitowaną bryłę kadłuba, dwuosobową wieżę, charakterystyczne trzykołowe wózki zawieszenia oraz powierzchnie o zróżnicowanej fakturze. Gąsienice wykonano jako zestaw odcinków i pojedynczych ogniw, co pozwala zachować prawidłowy przebieg wokół kół napędowych i napinających.

Dołączone warianty oznaczeń umożliwiają przedstawienie pojazdu brytyjskiego z kampanii północnoafrykańskiej albo Valentine’a przekazanego Armii Czerwonej. Otwierane włazy i figurki członków załogi pozwalają natomiast zbudować niewielką scenkę lub rozbudowaną dioramę.

Malowanie wersji pustynnej

Valentine używane w Afryce Północnej występowały w kilku wariantach malowania zależnych od jednostki i okresu. Przed wyborem kolorów warto oprzeć się na konkretnym zdjęciu lub instrukcji dla wybranego oznaczenia. Nie każdy brytyjski czołg pustynny był jednolicie piaskowy, a odcienie stosowane w różnych okresach mogły znacząco się różnić.

W pustynnym modelu najważniejszym efektem powinien być pył. Osadzał się on na błotnikach, kołach, dolnej części kadłuba, pokrywach silnika i poziomych powierzchniach wieży. Najbardziej realistyczny rezultat daje zastosowanie kilku zbliżonych odcieni zamiast jednej jednolitej warstwy pigmentu.

Warto także wykonać:

  • delikatne wypłowienie górnych powierzchni od słońca,
  • ciemniejsze osady w zagłębieniach zawieszenia,
  • subtelne ślady paliwa i smarów w pobliżu pokryw serwisowych,
  • wytarcia powierzchni styku gąsienic z podłożem,
  • niewielkie zadrapania przy włazach i uchwytach załogi,
  • okopcenie w rejonie wylotu układu wydechowego.

Duże płaty rdzy i bardzo intensywne odpryski nie będą odpowiednie dla sprawnego czołgu pozostającego w służbie. Nawet podczas ciężkich działań pojazdy były konserwowane, a odsłonięty metal szybko pokrywał się kurzem i brudem.

Valentine na froncie wschodnim

Model radziecki daje zupełnie inne możliwości. Bazę może stanowić brytyjski kolor fabryczny albo przemalowanie wykonane już po przyjęciu pojazdu przez Armię Czerwoną. Konkretny wariant należy dobierać na podstawie fotografii, ponieważ nie wszystkie dostarczone czołgi były całkowicie przemalowywane.

Na froncie wschodnim można zastosować:

  • ciemniejszą ziemię i wilgotne błoto na podwoziu,
  • zaschnięte osady pomiędzy ogniwami gąsienic,
  • kurz na poziomych powierzchniach w scenie letniej,
  • zmywalne białe malowanie zimowe,
  • częściowo starte oznaczenia i numery taktyczne,
  • dodatkowe wyposażenie przewożone przez załogę.

Niska, zwarta sylwetka Valentine’a bardzo dobrze prezentuje się na dioramie z nierównym terenem, okopem, zniszczoną drogą albo niewielkim nasypem. Charakterystyczne zawieszenie pozostaje widoczne, dlatego warto poświęcić mu szczególną uwagę podczas malowania i nanoszenia zabrudzeń.

Czołg bez legendy, ale z ogromnym znaczeniem

Valentine rzadko pojawia się na pierwszym planie historii wojsk pancernych. Nie otacza go legenda Tygrysa, nie symbolizuje masowej produkcji w takim stopniu jak Sherman i nie stał się ikoną frontu wschodniego na miarę T-34. Jego znaczenie było jednak ogromne.

W chwili, gdy Wielka Brytania pilnie potrzebowała nowych pojazdów, Valentine zapewnił jednostkom pancernym solidny, niezawodny i możliwy do masowej produkcji czołg. Walczył na pustyni, w Tunezji, we Włoszech, na wyspach Pacyfiku i na froncie wschodnim. Jego podwozie służyło jako baza dla dział samobieżnych, niszczycieli czołgów, mostów szturmowych i pojazdów pływających.

Valentine Mk.II i Mk.IV najlepiej pokazują początek tej historii – moment, w którym prostota konstrukcji, rozsądna ochrona i niezawodność okazały się ważniejsze niż imponujące parametry zapisane w tabelach.

Zestaw modelarski: Tamiya 35352 1/35 Valentine Mk.II/IV – zobacz w sklepie Osnowa.

Wybrane źródła

Komentarze do wpisu (0)

Napisz komentarz